czwartek, 20 grudnia 2012

Zima przyszła, czyli grochówka na boczku.

 
Zima nas nawiedziła i zimno przeokrutnie się zrobiło (acz podobno na Alasce przy tej temperaturze nie zamykają lufcika podczas kąpieli) i jakoś tak człekowi ciężko na duszy, o ciele nie wspominając.  

Szczęście w nieszczęściu ferie trwają w najlepsze i Justa w kuchni szaleje, co się dobitnie przekłada na wzrost mojego optymizmu, znaczy powiedzenie „przez żołądek do serca” ma sens. Tydzień temu (mniej więcej) zachciało nam się konkretu pod tytułem grochówka i moja starsza córka takie cudo uskuteczniła.

 Udała się w tym celu do zaprzyjaźnionego sklepu aby nabyć odpowiednią ilość grochu łuskanego, tak zwane połówki (30 dag) ponieważ cała reszta ingrediencji znajdowała się w domowej lodówce. Reszta, czyli słusznej wielkości (ok. 40 dag) kawałek boczku wędzonego i 2 średnie marchewki wylądowały w garnku z zimną wodą i po zagotowaniu w ich towarzystwie wylądowało pół kostki rosołowej (wołowa, marka jak kto lubi), sól i dwie szczypty mielonej ostrej papryki, po czym ogień został zmniejszony i wywar pyrkotał wesolutko jeszcze przez 40 minut. W tym czasie moja latorośl postawiła na palniku (po wcześniejszym dokładnym opłukaniu) groch, zalany wodą na dwa palce (czyli mniej więcej 2 centymetry ponad). Gdy ów się zagotował, ogień został zmniejszony do minimum, do środka dołączyło pół łyżeczki soli i dwie solidne szczypty suszonego majeranku. Miękki, ale nie rozpadający się groszek został potraktowany blenderem, skutkiem czemu zmienił się w piure, potocznie zwanym ciapają, któraż to ciapaja wylądowała w garnku z wywarem i została poddana krótkiej obróbce termicznej na niewielkim gazie celem dostatecznego połączenia składników. Zupa została leciutko uszlachetniona przez dodanie świeżo zmielonego pieprzu i w towarzystwie grzaneczek z buły zrumienionej na masełku wylądowała na talerzach czym przeokrutnie ucieszyła mój żołądek.
 Niestety nie zdążyłem zrobić zdjęcia owego specjału, ale na pocieszenie zaserwuje obrazek jeszcze ciepłego boczusia, któren to został spożyty z bagietką, oczywiście z zachowaniem odpowiednich proporcji.


 


Gwoli ścisłości (coby się nikt nie czepiał) ów specjał to zupa krem, bo grochówka w postaci „czystej” to już zupełnie inna bajka.

piątek, 7 grudnia 2012

Co warto wiedzieć o cateringu

 
Od dłuższego czasu  
usługi cateringowe
  na polskim rynku zdobywają coraz większą popularność. Świadczą ją nie tylko wyspecjalizowane firmy, ale również rosnąca liczba restauracji, które w ramach swoich usług zapewniają gastronomiczną i kelnerską obsługę przyjęć, bankietów czy innych imprez, odbywających się poza ich lokalem. 



Na Komunię i wesele


Catering jest rozwiązaniem coraz częściej wybieranym podczas planowania przyjęcia komunijnego czy weselnego. Do historii przechodzi przygotowywanie wesela przy pomocy wynajętych kucharek czy kilka dni intensywnych prac w kuchni przed Pierwszą Komunią córki czy syna. Opcja zakładająca obsługę cateringową nie tylko jest niewiele droższa (przygotowując przyjęcie samodzielnie także przecież trzeba kupić wszystkie potrzebne składniki, do tego doliczyć należy zużyte podczas pracy wodę i gaz), ale dodatkowo pozwala oszczędzić wiele cennego czasu, który przeznaczyć można na inne czynności. Dzięki temu te ważne wydarzenia w życiu rodziny powitać można radośnie, bez nerwów i stresu, czy na pewno wszystkie potrawy się udadzą.

 
Przyjęcia koktajlowe i konferencje

 
Profesjonalne firmy cateringowe i restauracje mają w swojej ofercie nie tylko obsługę wielkich imprez, takich jak wesela czy studniówki, ale także konferencji czy drobniejszych przyjęć, na których serwowane są nie dania gorące a przekąski, niewielkie porcje sałatek, drinki czy tace kanapek i tartinek. W przypadku tego typu wydarzeń catering również jest rozwiązaniem najwygodniejszym: gwarantuje nam szeroką gamę przekąsek, których wybór uzależniony jest od naszych preferencji i potrzeb, a także pozwala nie myśleć o tym aspekcie przyjęcia i skupić się na innych punktach organizacji.

 
Wybierz sprawdzoną firmę

Podczas wyboru firmy, której zlecimy obsługę cateringową naszego przyjęcia czy konferencji warto dobrze przyjrzeć się oferowanym przez nią standardom. Najlepiej, jeśli mamy możliwość skorzystania z usług firmy, którą poleci nam ktoś ze znajomych czy rodziny, bądź takiej, z której oferty mieliśmy już okazję skorzystać sami – na przykład uczestniczyliśmy w obsługiwanym przez nią przyjęciu. Niestety nie wszystkie firmy i restauracje spełniają jeszcze wymagane standardy, dlatego przed podjęciem decyzji warto dokładnie je „prześwietlić” - w końcu smaczne i przede wszystkim świeże jedzenie to podstawa wielu imprez. W największych polskich miastach, takich jak Warszawa czy Wrocław catering oferują renomowane firmy czy restauracje i o jakość oferowanych przez nie usług nie musimy się obawiać, jednak w mniejszych miasteczkach nie wszystkie lokale bądź firmy cateringowe zdążyły już wyrobić sobie rozpoznawalną markę. Niestety na rynku wciąż funkcjonują i takie podmioty, którym zależy głównie na zysku i nie przywiązują tak dużej wagi do wykorzystywanych podczas przygotowywania potraw składników czy standardów obsługi. Dlatego jeśli zależy nam na zadowoleniu i dobrym samopoczuciu naszych gości, a także na uniknięciu późniejszego stresu, zawsze korzystajmy tylko z usług sprawdzonych firm.Od dłuższego czasu usługi cateringowe na polskim rynku zdobywają coraz większą popularność. Świadczą ją nie tylko wyspecjalizowane firmy, ale również rosnąca liczba restauracji, które w ramach swoich usług zapewniają gastronomiczną i kelnerską obsługę przyjęć, bankietów czy innych imprez, odbywających się poza ich własnym lokalem.


wtorek, 20 listopada 2012

Pomysł na smaczny obiad ...

 
Jeśli lubisz śródziemnomorskie potrawy, to na pewno dużą przyjemność sprawi Ci pomysł na obiad po włosku. W Twoim menu nie może zabraknąć miejsca na pastę z aromatycznym sosem, pizzę, cienko krojoną szynkę parmeńską serwowaną z melonem, ryby, owoce morza, a także rozmaite mięsa i świeże warzywa. 

Charakterystyczne są także kolorowe przystawki, które podaje się z kieliszkiem prosecco lub innym trunkiem pobudzającym apetyt przed obiadem lub kolacją. Zwyczaj serwowania aperitif, to ten element tradycji kulinarnej Włochów, którego najbardziej brakuje po powrocie z wakacji w słonecznej Italii... Rytuał ten zwykle odbywa się w barze gdzie spotykają się znajomi i przyjaciele; popijając prosecco, przegryzając mini kanapeczki, bakłażany zapiekane z mozzarellą, czy grillowane krewetki, żywo dyskutują o mijającym dniu, o polityce, sztuce i gotowaniu, z którego naród ten jest niezwykle dumny. Kiedy kieliszki są puste, a z talerzy zniknęło antipasto wszyscy się żegnają i rozchodzą; jedni do domów, gdzie samodzielnie przygotowują obiad, a inni do swych ulubionych gastronomii, gdzie serwuje się lokalne specjalności.

Trzeba bowiem wspomnieć, że kuchnia Włoska jest niezwykle zróżnicowana regionalnie i zupełnie niesłusznie kojarzy się obcokrajowcom jedynie z pastą i pizzą. Jednak prawdą jest, że ten neapolitański przysmak podbił serca i podniebienia większości mieszkańców globu, tak więc nic dziwnego, że dostaniemy go w każdym zakątku Italii. Według znawców, najlepsza pizza to ta klasyczna i najprostsza Margherita, czyli zawierająca jedynie ser mozzarella, sos pomidorowy, oliwę i bazylię. Ciasto na pizzę powinno być wyrabiane i formowane ręcznie, a następnie wsuwane do gorącego pieca opalanego drewnem. Idealnie upieczona pizza jest cienka, chrupiąca i aromatyczna. Jak każda popularna potrawa, również i pizza doczekała się wielu modyfikacji, dlatego w każdej pizzerii mamy do wyboru różne dodatki, najczęściej są to warzywa, ryby, owoce morza i mięsa ale nie brakuje też wersji na słodko, można zamówić pizzę z brzoskwiniami, ananasem, bananami, a nawet z czekoladą!

Pomysł na obiad przywodzący na myśl gorące lato w Toskanii, to bakłażan zapiekany z mięsnym farszem i sosem beszamelowym, krem z pomidorów z dodatkiem białej, rozpuszczającej się mozzarelli i cienka pizza, która wyjęta prosto z pieca roztacza niezwykły aromat ziół... Do tego oczywiście karafka wina i towarzystwo przyjaciół z którymi toczymy długie rozmowy, podczas gdy dookoła słychać cykady, a rozgrzane powietrze pachnie rozmarynem.

środa, 7 listopada 2012

Potrawa łącząca narody ...

 
Każdy wie, że podstawową potrawą kuchni włoskiej jest  
pizza
Je się ją na całym świecie - począwszy od Ameryki, przez Europę a skończywszy na Azji i Australii. 

Niektórzy uważają pizzę za nieco bardziej specyficzny fast food, jednak nie tam, skąd pochodzi, tu jest bowiem typowym daniem obiadowym. Pierwszą wersję tego, co dziś nazywamy pizzą, prawdopodobnie stworzyli Grecy pod postacią chleba nasączonego oliwą, czosnkiem i z odrobiną ziół. Teraz ciasta używa się tam w inny sposób- w postaci chleba pita, podobnie jak w Turcji. 

Trafił do Rzymu w piątym wieku przed naszą erą. Włosi wzbogacili podstawowy przepis o sos pomidorowy, nieodłącznie stosowany w nowoczesnej formie pizzy. Ta z dodatkiem sera mozarelli oraz bazylii to margharita- najpopularniejsza i najprostsza odmiana tego pysznego wypieku, nazwana tak na cześć królowej Małgorzaty, którą uważa się za matkę chrzestną pizzy.

Każdy region Włoszech specjalizuje się w różnych odmianach. W Rzymie, stolicy prowincji Lazio, podaje się pizzę pokrojoną na cztery kawałki, a każdy z nich zawiera inne dodatki. Na Sycylii do podstawowej bazy w postaci sera i sosu dodaje się popularne tam oliwki, na Sardynii- karczochy, w Trydencie natomiast dodaje się grzyby, a w Apulii- owoce morza. Włoską stolicą pizzy nazywa się Neapol, gdzie jest konsumowana i przez biedotę i w eleganckich restauracjach.  W zależności od typu pizzy zmienia się również spód. Ręcznie podrzucana musi być cienka.

Największą pizzę przygotowano w Johannesburgu w Republice Południowej Afryki, miała ona prawie czterdzieści metrów średnicy a na jej zrobienie potrzebowano pół tony mąki, osiemset kilogramów sera i dziewięćset kilogramów puree z pomidorów. Najdroższa pizza kosztowała ponad dwa i pół miliona dolarów amerykańskich. Dodatki są jednak warte tej ceny: sos z suszonych w toskańskim słońcu włoskich pomidorów, wędzony łosoś prosto ze Szkocji, kawałki dziczyzny, homar, marynowany w koniaku oraz kawior uprzednio moczony w szampanie. Najbardziej drogocennym składnikiem było jednak jadalne złoto. Trochę tańsza jest pizza dostępna w sieci pizzerii „Nino’s Bellisima”, zwana mianem najbardziej ekstrawaganckiej. Zawiera sześć rodzajów kawioru, tłustą, kremową śmietanę, cebulę dymkę oraz mięso z świeżego homara. Obecnie pizza należy do najpopularniejszych dań na świecie i z pewnością tych najsmaczniejszych.

sobota, 20 października 2012

Kapusta - niezastąpiona w kuchni

 
Kapusta

  jest jednym z najcenniejszych skarbów jakimi obdarzyła nas natura, jeśli zestawimy ją z innymi warzywami to zobaczymy, że należy do grupy która dostarcza nam najwięcej składników odżywczych. 

Jest bogatym źródłem witamin, zwłaszcza witaminy C, na którą zapotrzebowanie zwiększa się zimą i wówczas warto wprowadzić do menu potrawy z kapusty zarówno słodkiej jak i kiszonej. Najbardziej popularne w polskiej kuchni są łazanki gołąbki, bigos oraz surówka z kiszonej kapusty. Specjalności, które cieszą się u nas popularnością wzbudzają czasem zdumienie u obcokrajowców; trzeba przyznać, że widok brei z kawałkami mięsa może nie wygląda zachęcająco, ale wystarczy spróbować, by wszelkie wątpliwości ustąpiły miejsca kulinarnym zachwytom!

Aby przygotować staropolski bigos należy kupić kilka rodzajów mięsa i wędlin, najlepsza będzie łopatka wieprzowa, wołowina bez kości, aromatycznie uwędzona szynka i kiełbasa. Na 2 kilogramy kiszonej kapusty trzeba około 1,5 kilograma mięsa, jednak proporcje te można zmieniać w zależności od naszych kulinarnych upodobań. Dodatki, które decydują o winnym smaku potrawy, to czerwone wino które dodajemy podczas smażenia wołowiny i wieprzowiny oraz suszone śliwki, które wrzucamy już do połączonych składników bigosu, czyli ugotowanej kapusty i osobno przygotowanych mięs.

Dla smaku i aromatu nieodzowne są grzyby leśne, liść laurowy, ziele angielskie, owoce jałowca oraz pieprz ziarnisty. Tajemnica dobrego bigosu tkwi nie tylko we właściwym doborze ziół i przypraw, ale także w tym, że jest on tym lepszy, im więcej razy go odgrzewamy. To dlatego najwspanialszy smak bigosu uzyskujemy dopiero po kilku dniach! Choć potrawa wydaje się być prosta w przygotowaniu, to jednak nie jest łatwo uzyskać jej idealną konsystencję; bigos nie może być ani zbyt suchy, ani zbyt wodnisty - po nałożeniu na talerz sos nie może się rozpływać.

Dosyć podobną potrawą są łazanki, czyli rodzaj płaskiego makaronu serwowany z ugotowaną i podsmażoną z różnymi dodatkami kapustą. Zwykle jest to zeszklona cebula i pieczarki, ale spotyka się też przepisy na łazanki z kapustą i wieprzowiną, kiełbasą lub z boczkiem. Makaron gotujemy osobno, powinien być al dente gdyż będzie jeszcze podgrzewany razem z kapustą. Ugotowaną do miękkości kapustę należy pokroić i połączyć z podsmażonymi kawałkami mięsa, cebuli, grzybów lub pieczarek. Całość podgrzewamy i doprawiamy do smaku według uznania. Łazanki można też przełożyć do żaroodpornego naczynia i zapiec w piekarniku, w jednej i drugiej wersji serwujemy je na gorąco jako danie główne.

niedziela, 7 października 2012

Wieczór w klubie kolacyjnym


- Klub kolacyjny

A co to takiego? – spytałem. Ta nazwa absolutnie nic mi nie mówi. A takie słowa figurowały na zaproszeniu, jakie podarowali mi znajomi. - Musisz iść koniecznie, spójrz, jest niedrogo – dodali. 

No to idę. Na zaproszeniu jest adres. Ten klub znajduje się na pobliskim osiedlu. Dziwne. Nie w centrum Gdańska? Na jego stronie internetowej sprawdziłem jeszcze menu na ten szczególny wieczór. Kolacja złożona z czterech dań. Wszystko za dobrą cenę. W przeciętnej restauracji mógłbym zamówić co najwyżej połowę tego, co widzę w tej karcie, i to jeszcze bez wina.


Pod adresem klubu znajdował się… zwykły blok, jakich pełno na naszych osiedlach. Idę do klatki, dzwonię. Po chwili jestem już pod drzwiami mieszkania, które otwiera mi elegancka kobieta. Jak się zaraz okazuje, pani domu. Klub znajduje się w mieszkaniu, kilka pokoi, kuchnia, łazienka i toaleta. To jest dom organizatorów. Ciekawy pomysł, ciekawe co z tego wyniknie... Kobieta przedstawia mnie mężczyźnie, który buszuje właśnie w kuchni. To kucharz i jednocześnie gospodarz spotkania. Wita się ze mną szybko i zaraz wraca do gotowania.

Pani domu prowadzi mnie do salonu. Tam przy dużym stole na tuzin osób siedzi już kilkoro innych gości. Szybko się sobie przedstawiamy. Różne zawody, różne zajęcia, różne pasje. Dość przypadkowa zbieranina. Ale wkrótce dociera do mnie, że wszystkich nas coś jednak łączy – miłość do dobrego jedzenia.  Siadam przy stole. Przede mną eleganckie talerze i sztućce, kilka kieliszków i szklanek, półmiski z zakąskami – oliwki, dojrzewające wędliny, dipy, pasztety i domowe pieczywo. Karafki pełne stołowego wina. Kilkanaście świec. Jest nastrój, jest jakaś lekka muzyka w tle. Naprawdę, podoba mi się. Żeby jeszcze jedzenie było fajne…

Chrupiemy zakąski, gawędzimy, dochodzą także ostatni goście. Gdy jesteśmy w komplecie, nasz gospodarz wita nas oficjalnie, nalewa do kieliszków aperitify i ogólnie opowiada o klubie. To pierwszy składkowy klub kolacyjny w trójmieście. Na stronie internetowej proponuje menu i składkę za jedną osobę. Bo wszyscy składają się na kolację. Jeśli komuś to odpowiada, przelewa pieniądze na wskazane konto i zjawia się w domu gospodarza. Proste i fantastyczne!

- Zarabia Pan na tym?

- A skąd! – odpowiada gospodarz. – To żadna działalność, to hobby. Wszyscy po prostu zrzucamy się na posiłek i cieszymy się nim oraz swoim towarzystwem. Jak paczka przyjaciół – uśmiecha się. 

Zaraz potem zapowiada przystawkę – koktajl krabowy z awokado z sosem pomidorowo – paprykowym. Zgrabny, kolorowy walec otoczony czerwonym sosem znika prawie natychmiast, popity chłodnym białym wytrawnym. Fajny melanż smaków, ciekawie skomponowany na talerzu. Po kilku minutach zjawia się zupa z porów z marynowanymi gąskami i chrupiącymi grzankami z bagietki. Jakoś nie przepadam za grzybami, bo ich nie znam i nie lubię zbierać. 
Ale to było naprawdę bardzo dobre!

Potem kilkunastominutowa przerwa, bo wołowina po burgundzku musi mieć czas, by dojść – tak mi wyjaśniono. W tym czasie gospodarz napełnia nasze kieliszków wytrawnym burgundem – akurat do wołowiny – i zaraz z powrotem leci do kuchni, a pani domu opowiada o winie. Mało co rozumiem. Wino pić lubię, ale nie znam się na nim kompletnie. Mimo to jestem pełen podziwu. Nie dość, że jedzenie jest świetne i gospodarze się na nim znają, to jeszcze o winie mogą godzinami rozprawiać. Jak dobrze, że są tacy pasjonaci…

Rozmawiamy sobie wesoło i dochodzę do wniosku, że wszystkich gości nie przywiodła tu tylko miłość do jedzenia. Przypatruję się innym. Wszyscy są roześmianie, są mili i sympatyczni. Otwarci. Lubią podróżować. Poznawać, to co nowe. Próbować, smakować, doświadczać. Ludzie niezwykle otwarci. No tak, ale przecież dlaczego mnie to dziwi? Jacy inni ludzie przyszliby do obcego mieszkania na posiłek, serwowany przez nieznajomych?

Nadchodzi wołowina. Coś na kształt gulaszu, ale pachnąca zupełnie inaczej niż to, co mi w domu serwowała mama. Sorry mamuśka, ale spadasz na drugie miejsce. No tak, to wołowina po burgundzku, duszona powoli w czerwonym winie.  Do tego sałaty z winegretem i usmażone w głębokim tłuszczu ziemniaczki zmieszane z ciastem ptysiowym. Nazwa była francuska i wyleciała mi z głowy. 
Co z tego, skoro było pyszne!

                  Kolacja powoli zbliża się do końca. Na stole pojawia się już słodkie wino, a to oznacza, że za chwilę deser. I faktycznie, gospodarze przynoszą talerze, na których leżą kawałki pomarańczowo – cytrynowej tarty, upieczonej na kruchym cieście. Tarty akurat sam czasem robię, a ta jest prawie tak dobra jak moje. Nie, jednak jest o wiele lepsza. W życiu nie udało mi się zrobić tak aksamitnych masy i ciasta. O rety… Gospodarz zapewnia, że da mi dokładny przepis. Po deserze rozmawiamy jeszcze trochę i wysuszamy nasze kielichy.

         Nikt nas nie wygania ani nawet nie daje do zrozumienia, że czas kończyć. Sami podnosimy się z krzeseł i zaczynamy dziękować. I jest za co. Dawno nie jadłem tak fantastycznych rzeczy, tak świetnie podanych. Gdybym nie wiedział, gdzie jestem, to obstawiałbym, że to najlepsza restauracja w mieście i zaraz dostanę ogromniasty rachunek. A tu wszystko za 90 złotych. Fenomenalne! Żegnamy gospodarzy i wychodzimy. Przed klatką jedna z par wręcza mi wizytówkę. Za chwilę już wszyscy wymieniamy się karteczkami. Warto mieć kontakt z takimi serdecznymi ludźmi.

        - Wrócicie tu, do klubu kolacyjnego? – pytam
        - Żartujesz? Pewnie, że tak! – prawie się przekrzykują. – Już nie możemy się doczekać następnej kolacji.


Mają rację. Ja też na nią przyjdę.

czwartek, 20 września 2012

Jaki dodatek do obiadu?

 
Każdy z nas ma takie  
zestawy obiadowe,
 na wspomnienie których pojawia się błogi uśmiech i natychmiastowa chęć zjedzenia czegoś dobrego! Najczęściej nasze gusta kulinarne kształtują się w rodzinnym domu gdzie smaki i zapachy przenikały się z poczuciem komfortu i bezpieczeństwa, a także troską jaką otaczała nas mama. 

Pewnie dlatego niedzielny obiad w większości polskich domów to rosół, kotlet schabowy, kapusta zasmażana i gotowane ziemniaki. Co ciekawe,  chociaż zdarza się nam narzekać na monotonię cotygodniowego menu, to jednak z niego nie rezygnujemy i pozostajemy wierni zarówno składnikom dania głównego jak i dodatkom. 

Bo czy istnieje bardziej swojski zestaw kulinarny?

Odpowiedzi na pytanie jaki dodatek jest najlepszy do tradycyjnego polskiego obiadu, powinniśmy szukać w staropolskiej kuchni, a jeszcze prościej w kuchni naszych babć i mam, których kuchnia pozbawiona była tak popularnych dzisiaj wpływów śródziemnomorskich. Na przykład buraczki z chrzanem są niezastąpione w duecie z kotletem mielonym lub pieczenią rzymską, z kolei kapusta zasmażana jest niejako przypisana do pary z panierowanym kotletem schabowym, tworząc z nim danie niezwykle swojskie i smaczne zarazem. 

Natomiast nieco innych dodatków wymagają delikatne mięsa drobiowe; jeśli nie chcemy rezygnować z prostego charakteru potraw, to do kurczaka zamiast kapusty zasmażanej można przygotować surówkę ze słodkiej kapusty z dodatkiem cebuli, marchewki i majonezu lub sałatkę z kapusty pekińskiej i marchewki.

Gdy na obiad przyrządzamy kaczkę, to jako dodatek będą wskazane buraczki ale niekoniecznie buraczki z chrzanem; raczej powinna to być sałatka z gotowanych buraków utartych na grubych oczkach, a następnie połączonych z cebulą, jabłkiem i olejem. Do kaczki i kurczaka bardzo dobrym dodatkiem będzie też czerwona kapusta zasmażana z dodatkiem imbiru i słodkich rodzynek, jej wyrazisty smak pozwoli podkreślić delikatny charakter drobiowego mięsa.

Buraczki z chrzanem
  stanowią idealne połączenie smakowe z wędlinami, najwspanialszy efekt uzyskamy gdy do przyrządzenia ćwikły użyjemy świeżo tartego chrzanu, przy tej czynności można co prawda trochę popłakać, ale nasze łzy na pewno nie pójdą na marne! Swojska szynka i kiełbasa z dodatkiem pikantnych buraczków, to najlepsza przekąska na tradycyjnym polskim przyjęciu.

piątek, 7 września 2012

Mięso po chińsku

 
Bardzo pyszne  
placuszki z piersi kurczaka
  ozdobią stół na imprezę urodzinową bądź inną okazję.


 Drób dostarcza wysokowartościowego surowca dla produkcji gastronomicznej, Mięso drobiu w porównaniu z mięsem zwierząt rzeźnych, odznacza się lepszymi właściwościami smakowo-zapachowymi i dietetycznymi.

Składniki:

- 40 dag piersi z kurczaka
- 4 małe cebule
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej
- 4 łyżki oleju
- 1 łyżka maggi
- pół łyżeczki pieprzu
- 1 łyżeczka papryki słodkiej
- 1 łyżeczka przyprawy do grilla
- 1 łyżeczka soli
- 1 łyżeczka jarzynki
- 2 jajka 

Przygotowanie:


Mięso pokroić w średniej wielkości kostkę. 
Cebule pokroić w małą kosteczkę. 
Połączyć wszystkie przyprawy z olejem mięsem i cebulką. 
Zostawić na 24 h w lodówce. 
Na drugi dzięń dodać żółtka, mąkę i wymieszać . 
Upić pianę z białek i delikatnie połączyć z mięskiem. 
Uformować placki i od razu smażyć na gorącym oleju.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Zupy nie tylko od święta

W polskiej tradycji kulinarnej  
barszcz czerwony 
 i 
zupa grzybowa

 przypisane są kolacji wigilijnej, tak samo jak żurek śniadaniu wielkanocnemu. Tymczasem te wyjątkowo smaczne zupy z całą pewnością zasługują na to, by częściej gościć na naszych stołach. 

Ponieważ amatorów tych pyszności nie brakuje, najlepszym i wartym kulinarnej promocji przesłaniem, jest to, że barszcz czerwony i zupa grzybowa, to dania nie tylko od święta! Wystarczy więc zmienić nastawienie, wprowadzić nieco świeżości do kalendarza kulinarnego i cieszyć się ulubionymi smakami przez cały rok.

Warto zastanowić się nad tym, jak ugotować zupę która zachwyci smakiem i zaczaruje nasz dom cudownym aromatem grzybów leśnych i warzyw... Najlepszą lekcją gotowania jest po prostu samodzielne eksperymentowanie we własnej kuchni, bo chociaż większość gospodyń ma swoje ulubione przepisy, według których powstają specjały o charakterystycznym smaku, to nie wszystkie chętnie się nimi dzielą. Co więcej, niektóre receptury przechodzą z pokolenia na pokolenie i są objęte rodzinną tajemnicą! Tym samym, barszcz czerwony barszczowi bywa nierówny...

Rzeczywiście jest tak, że zupy które przygotowujemy niby z tych samych składników, zdecydowanie różnią się od siebie smakiem, kolorem, zapachem i konsystencją. Czasem sekret tkwi w przyprawach i ziołach, czasem w dodatkach warzywnych, a jeszcze innym razem po prostu w sposobie gotowania i łączenia poszczególnych składników. Jeśli na przykład do zupy dodamy podpieczoną połówkę cebuli, to potrawa zyska głębię smaku, którą trudno uzyskać w jakikolwiek inny sposób.

Dawniej gospodynie przypalały cebulę na żeliwnej płycie pieca, dziś mamy z tym więcej kłopotu ale nie jest niemożliwe... Inna wskazówka, która pozwala osiągnąć piękny kolor barszczu czerwonego, polega na tym, by jednego utartego buraka dodać do garnka już na sam koniec, gdy zupa jest ugotowana; wówczas warzywo puści sok i zabarwi zupę piękną, intensywną czerwienią.

Dodatkowo barszcz czerwony można przygotować z białą fasolą, połączenie buraków, fasoli i ziemniaków pozwala uzyskać cudowny, rustykalny charakter potrawy, która jest idealnym daniem obiadowym przez cały rok.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Krótka historia herbaty w Polsce

Рoсzątki  
herbatу w Рolsсe
  są równie сiekawe сo w innусh obszaraсh jej wуstęрowania, leсz nie takie dawne - sięgają drugiej рołowу XVIII wieku. Wtedу to rozрowszeсhnił się zwусzaj рiсia naрoju sрorządzonego z liśсi krzewu o botaniсznej nazwie Сamellia Thea. 

Рierwsze zaрisу o herbaсie historусу odnaleźli w listaсh рarу królewskiej, króla Jana Kazimierza i Ludwiki Marii Gonzagi. Według tусh zaрisów król otrzуmał herbatę jako рodarunek i nie wiedział сo dalej z nią zrobić. Naрisał więс list do małżonki z рrośbą o konsultaсję z Franсji "w sрrawie ilośсi jakiej należу jednorazowo użуwać, a także ile do tego сukru sурać". Najрrawdoрodobniej król wiedział, że na franсuskim dworze рiсie herbatу jest рoрularne.

Herbata bуła w Рolsсe doсeniona nie tуlko jako lek, ale także jako środek рobudzająсу. Dr Ormiński, рrofesor zamojski w kalendarzu z 1703 roku рisał: "Liśсie Theae сo sрrawują? - sen odejmują bez рrzeszkodу" (do opisu pasuje herbata oolong).

Niestetу nie wszуsсу sрrzуjali herbaсie. Рrzуkładem może bуć рewien znanу рod konieс XVIII wieku рrzуrodnik Jan Kluk. Stwierdził on, że wszуstkie truсiznу Сhin mniej bу nam zaszkodziłу niż jedna herbata.

Ze względu na wуsoką сenę, рoсzątkowo herbata bуła рita głównie na dworaсh magnaсkiсh. Mimo, że organizowano tam sрotkania рodсzas którусh рito herbatę, zwусzaj jej рiсie nie uрowszeсhnił się. Рrzуszła na to рora gdу wojska rosуjskie wkroсzуłу do naszego kraju. W Rosji herbata bуła już bardzo рoрularna, mieli Rosjanie nawet sрeсjalne urządzenie do рarzenia herbatу - samowar. Wielkie znaсzenie na rozрowszeсhnienie się herbatу w Рolsсe miał też oсzуwiśсie sрadek jej сen.

Рoруt na herbatę zwiększуł się znaсznie w okresie рowojennуm. Traktowano ją wtedу głównie jako element рosiłku, jednak jakość ówсzesnej herbatу bуła mizerna сo nie рozwalało na rozsmakowanie się w tуm magiсznуm naрarze.

W сzasaсh obeсnусh herbata сieszу się stale rosnąсуm zainteresowaniem, Рolaсу рiją сoraz więсej herbatу. Niestetу nie wуkształсiła się u nas kultura związana z tуm naрojem. Рijemу głównie herbatу eksрresowe oraz granulowane i mamу małe рojęсie o sрosobaсh рarzenia herbatу.

piątek, 20 lipca 2012

Soja jako składnik sałatek - czy warto ??

 
SOJA

 
O soi mówi się wiele pozytywnych rzeczy. Prawdą jest, że stanowi ona źródło młodości dzięki bogactwie składników odżywczych, jakie dostarcza naszemu organizmowi. Stanowi ona jeden z najczęściej stosowanych dodatków do menu wegetarian, ale zyskuje także uznanie zwolenników zdrowej żywości.  

W soi znajdziemy wszystko to, czego nasz organizm potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania, a zatem mamy tu pełnowartościowe białko, witaminy z grupy B, pierwiastki mineralne oraz nienasycone kwasy tłuszczowe. Dlatego nie dziwi fakt, że zainteresowanie tym produktem sukcesywnie wzrasta.


Jakie są zdrowotne zalety soi?

- zapobiega osteoporozie
- dzięki dużej zawartości błonnika zapewnia uczucie sytości i zapobiega zaparciom (powinny ją stosować osoby będące na  diecie)
- obniża poziom złego cholesterolu
- wspomaga prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, zwiększa odporność na stres
- zmniejsza ryzyko zachorowania na miażdżycę, czy chorób układu naczyniowo-sercowego
- zapobiega nowotworom kobiecym i łagodzi skutki menopauzy

Zanim zabierzemy się za przyrządzanie potraw z soją pamiętajmy o jej prawidłowym przygotowaniu. Najpierw więc zalewamy ją wodą i odstawiamy na kilka godzin (najlepiej na noc), a następnie gotujemy aż do uzyskania pożądanej miękkości. Po odcedzeniu jest gotowa do spożycia.
Soję możemy spożywać pod postacią:

Kotlety sojowe 

 – soję wypłukać i namoczyć na 8-12 godzin. Odcedzic i ugotować w świeżej wodzie do miękkości.
Odcedzic i zmielić wraz z ugotowanymi ziemniakami. Dołożyc drobno posiekaną i podduszoną na oleju cebulę, jajko oraz sól i przyprawy. Gdyby masa była za rzadka, dodac trochę zarodków lub otrąb pszennych. Formowac nieduże kotleciki i obtaczać w otrębach.Smażyc na gorącym oleju. jeśli z racji braku czasu nie w głowie nam samodzielne przygotowanie soi, to możemy wykorzystać produkty gotowe dostępne w sklepie i stworzyć z nich fantazyjne danie dodając inne składniki.

 
Sojowe mleko 

  - nie zawiera laktozy, co powinno ucieszyć osoby uczulone na tą substancję. Na rynku można znaleźć je w różnych wersjach smakowych. Minusem jest to, że zawiera mniej wapnia niż mleko krowie.


 
Sałatka z soją

  – soję można wplatać do różnego rodzaju sałatek. Możemy np. zmieszać ją z kukurydzą, żółtym serem, czerwoną fasolką, wędzonym kurczakiem i porem. Do całości dodajemy majonez, doprawiamy solą i pieprzem. Przepisy można mnożyć. 

 
Sos sojowy 

 – powstały w wyniku fermentacji ziaren soi, pszenicy, wody i soli jest bogatym źródłem przeciwutleniaczy! Bez niego kuchnia chińska nie miałaby tak wyrazistego smaku. Doprawia się nim ryż, ale stosuje się go także do mięs, czy ryb. To najpopularniejsza przyprawa azjatycka w płynie.

sobota, 7 lipca 2012

Jak to jest z tą żywnością

 
Śledząc ostatnie doniesienia mediów odnośnie tak zwanej afery solnej wpadam w coraz to większe przerażenie. Wydawało by się, że żyjemy w świecie, którego wszystkie dziedziny podlegają rozmaitym przepisom, normom i regulaminom.  

Takim ustrojem, w którym wydawało by się, że są przestrzegane wszelkie normy jest unia europejska do której należymy od kilku lat. Wydawało mi się, że UE jest gwarantem nie tylko bezpieczeństwa ekonomicznego, ale również jest swoistym batem odnośnie jakości produkcji, ekologii i innych szlachetnych terminów.

W końcu normy unijne są takie ostre, że wręcz absurdalne – krzywizna banana i średnica jabłek. Normy i inne absurdy są tylko po to by europejczycy mogli na swoich stołach gościć najlepsze, bezpieczne, certyfikowane dania, potrawy. 

Unia położyła łapę na naszym oscypku i innych regionalnych potrawach. Już nasi sąsiedzi nie mogą sprzedawać oscypka jako oscypka tylko muszą go inaczej nazywać. Gdzie ta wolność w tej europie. Wszystko jest zmierzone, nazwane i certyfikowane.

Jednak ostanie newsy ujawniły jak upośledzony jest system kontroli jakości w Polsce czyli również w unii europejskiej. Paru kombinatorów serwowało nam nieoczyszczoną sól drogową. Sprzedawali ją do wielu zakładów spożywczych. 

Co z tego, że badania wykazały jej znikomą szkodliwość? Czyli sytuacja ta pokazuje, że jak potrafią oszuści wprowadzić sól drogową w miejsce spożywczej, to czy nie może zdarzyć się taka sytuacja w innych przypadkach. 

W przemyśle stosowane jest wiele gotowych substancji nie tylko sól. Wędliny są traktowane różnymi środkami, począwszy od koncentratu dymu wędzarniczego na konserwantach kończąc. I co w przypadku gdy jakiś mądrala wpadnie na genialny pomysł zastąpienia jednego substratu jakimś świństwem?

Dlatego przestałem ufać gotowym wyrobom, ze sklepu. Wolę sam zrobić swoje wędzonki. Moja golonka wędzona lub kiełbasa biała są wykonane w znanej mi technologi. Smakowo są o wiele lepsze niż sklepowe. Moja wędzarnia dymi nawet dwa razy w miesiącu i dostarcza familii coraz to lepsze jakościowo wędliny.

środa, 20 czerwca 2012

Parmezanowe grissini

 
Przygotowanie ciasta na grissini zajmuje jakieś 10 minut, pieczenie kolejne 15, a w międzyczasie ciasto musi jeszcze rosnąć przez trochę ponad godzinę. Samej pracy jest bardzo niewiele, a czas potrzebny na wyrośnięcie ciasta możemy poświęcić np. na inne zajęcia.


parmezanowe-grissini_24139_7


Parmezanowe grissini

 Składniki :
 
●200 g (czyli ok. 200 ml) mleka
●50 g masła
●10 g świeżych drożdży
●375 g mąki (doppio zero, ale można użyć zwykłej pszennej)
●10 g soli
●3 łyżki startego parmezanu


Przygotowanie :
 
W garnku na małym ogniu roztapiamy masło, wlewamy mleko, lekko podgrzewamy i zdejmujemy z ognia. Do mleka wkruszamy drożdże i dokładnie je rozprowadzamy.

W misce mieszamy mąkę z solą i parmezanem. Dodając powoli mleko z drożdżami, wyrabiamy ciasto. Przekładamy je na blat (nie musimy oprószać go mąką) i wyrabiamy przez ok. 10 min. Następnie przykrywamy wilgotną ściereczką i odkładamy do wyrośnięcia na 30 min. Wyrośnięte ciasto delikatnie zagniatamy kilka razy i ponownie odstawiamy na 30 min.

Piekarnik rozgrzewamy do 230 st. C. Następnie rozwałkowujemy ciasto na mniej więcej kwadratowy placek o boku ok. 25 cm, który dzielimy na ok. 25 pasków szerokości 1 cm. Każdy z pasków rolujemy, lekko spłaszczając końcówki z obu stron.

Tak przygotowane grissini układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze, wkładamy do piekarnika, od razu zmniejszamy temperaturę do 180 st. C i pieczemy paluszki przez ok. 10-15 min., aż będą chrupkie i nabiorą złocistego koloru.

W ciągu niecałych 2 godzin mamy gotową świetną przekąskę- pyszną i efektownie wyglądającą, w sam raz na różnego rodzaju przyjęcia i imprezy. Klasyczne grissini powinny mieć kształt cienkich wałeczków, ze spłaszczonymi z obu stron końcówkami.

Grissini ma wyśmienity smak którego nie powinno zabraknąć w naszej kuchni.


Smacznego !


czwartek, 7 czerwca 2012

Restauracje Japońskie z SUSHI i ich rozwój w Warszawie.


Restauracje Japońskie z SUSHI  


Restauracje oferujące kuchnie międzynarodową od lat cieszą się dużą popularnością, zwłaszcza w Warszawie, uważanej za kulinarną stolicę naszego kraju. Lata dziewięćdziesiąte to w Warszawie czas rozkwitu barów serwujących dania z różnych regionów świata. Kuchnia śródziemnomorska, europejska, amerykańska oraz azjatycka na dobre zagościły w jadłospisach warszawiaków. Bardzo ciekawą propozycją są restauracje oferujące sushi.

  Kuchnia japońska, chociaż tak odmienna od tradycyjnej kuchni polskiej, zdobyła sobie szerokie grono zwolenników, zwłaszcza wśród mieszkańców Warszawy i innych dużych miast.

Głównym i nieodłącznym składnikiem sushi są surowe ryby, które posiadają wiele cennych składników, takich jak nienasycone kwasy tłuszczowe oraz pełnowartościowe białko. Oryginalność i różnorodność zestawów sushi oraz minimalistyczny, nawiązujący do typowo japońskiego, wystrój restauracji sprawiają, że restauracje sushi są chętnie odwiedzane przez ciekawość i chęć poznania nowych kultur. To doskonałe miejsce zarówno na spotkanie biznesowe, jak i na romantyczną randkę lub spotkanie ze znajomymi.

Egzotyczne sushi przyciąga nie tylko entuzjastów oryginalnej kuchni azjatyckiej, ale również zwykłych mieszkańców Warszawy i okolic, którzy po dniu ciężkiej pracy mają ochotę spróbować czegoś nowego i odmiennego od ich codziennej diety i codziennego stylu życia. Wszystkie zalety restauracji sushi sprawiają, że już od kilkunastu lat są one regularnie odwiedzane przez stałych bywalców oraz coraz to nowych klientów, spragnionych nowych doznań kulinarnych.


Sushi warszawa

niedziela, 20 maja 2012

Sałatka niemiecka

 
Sałatki 

stają się coraz modniejsze, a więc coraz częściej i w wielu odmianach pojawiaja się na naszych stołach. Polska kuchnia nigdy specjalnie w sałatkach nie gustowała, najpopularniejsza była sałatka warzywna. 

Sałatka  -  to warzywne danie podawane na zimno. Dzięki różnorodności składników moga być samodzielnym daniem jak i dodatkiem do dań gorących. Przygotowujemy je z warzyw gotowanych i surowych. Podstawą sałatki może być jedno warzywo z przyprawami i wysmakowanym sosem lub kilka warzyw. 

Nowoczesnym pomysłem jest łączenie poszczególnych warzyw z owocami. Poza warzywami i owocami w skład sałatek mogą wchodzić także gotowane lub pieczone mięsa, wędzone ryby, jajka na twardo, sery, wędliny, kasze, ryż i makarony. Tak więc liczba wariantów wydaje się nieograniczona, a pomysłów tyle, na ile pozwala nam fantazja. 

Sałatki są też znakomitym daniem do zagospodarowania resztek z wczorajszego obiadu, o czym nikt nie musi wiedzieć.


Składniki na 1 salaterkę:

- 10 - 15 równych niedużej wielkości ziemniaków
- 2 - 3 średnie cebule
- 4 - 5 średnich ogórków konserwowych
- 5 łyżek stołowych zalewy z ogórków
- sól, pieprz, troche kopru zielonego do smaku
- 1 duży majonez, a nawet i też mały


Przygotowanie:

Ziemniaki ugotować w mundurkach, pokroic w cienkie plasterki i koniecznie zalać zalewą z ogórków konserowych. 
Jeżeli jest za mało kwaśne dodać małą łyżeczkę octu. 
Potem dodać ogórki pokrojone w półksiężyce. 
Cebulę pokroić w kostkę i sparzyć gorącą woda. 
Przyprawić dodać majonez i wszystko wymieszać. 

Bardzo dobra jako osobna przekąska na imprezę urodzinową lub na dodatek do grilla.

poniedziałek, 7 maja 2012

Kuchnia włoska w Polsce – co o niej wiemy?

 
Kuchnia włoska 

jest nam znana od wielu lat, jednak czy naprawdę wiemy o niej tyle, ile myślimy, że wiemy? Prawdziwy Włoch raczej pokręciłby nosem, gdyby dowiedział się, w jaki sposób większość z nas przygotowuje pizzę lub makaron. 

Zapominamy także o wielu innych kwestiach związanych z potrawami pochodzącymi ze słonecznej Italii. Przede wszystkim, najczęściej wykorzystujemy własne przepisy kulinarne, opracowywane przez polskich kucharzy albo uzyskane przez przypadkowe osoby drogą eksperymentów. A Włosi najbardziej cenią sobie tradycyjne receptury przekazywane z pokolenia na pokolenie.

W Polsce możemy znaleźć przepisy na pizzę każdego typu. Pojawia się ta na cienkim, średnim i grubym cieście, robiona przy użyciu drożdży lub proszku do pieczenia, chrupiąca i puszysta lub miękka po bokach i zwarta wewnątrz. A jaka powinna być prawdziwa, włoska pizza? Jej ciasto musi być drożdżowe, cienkie i smarowane tradycyjnym sosem pomidorowym, koniecznie posypany parmezanem. Nie wolno też stosować niczego „na pizzę”. Prawdziwa kuchnia włoska nakazuje, aby pizza była smakiem samym w sobie, bez dodatku sosów na wierzch, a tym bardziej, bez ketchupu. Jeśli chodzi o makaron, to konieczne jest, żeby był on twardszy, niż ten spotykany w Polsce. Kuchnia Italii dopuszcza wyłącznie spaghetti z makaronu al dente.

Poza tym, dla typowego Włocha bardzo ważne są dobre kawiarnie, a w nich prawdziwe, mocne espresso (to już rzecz wiadoma na całym świecie: włoskie espresso jest najlepsze!). Co ciekawe, Włosi są też zaskoczeni naszymi zwyczajami związanymi z piciem cappuccino. Pije się je max. do godziny 11:00, a nigdy później. Ewentualnie, można wypić je na podwieczorek do kruchego ciastka, ale zdecydowanie lepiej jest sięgać po nie, nie później, niż przy drugim, słodkim śniadaniu. Także polskie przepisy na tiramisu nie oddają esencji tego deseru. Ponadto, Polacy często używają oleju zamiast oliwy z oliwek, czego Włosi nie mogliby zrozumieć tak, jak i tego, że nasi kucharze niejednokrotnie zastępują parmezan jakimkolwiek innym serem. Jednym słowem: kuchnia włoska jest po prostu niepowtarzalna.

piątek, 20 kwietnia 2012

Kurs sushi dla miłośników wschodnich specjałów

 
Kuchnia japońska 

 staje się coraz popularniejsza i zyskuje wielu zwolenników. Niestety wizyta w restauracji proponującej tego typu potrawy to nie mały wydatek. Jak zatem można cieszyć się przyjemnością jedzenia np. sushi na co dzień? 

Odpowiedź jest banalnie prosta, wystarczy nauczyć się przyrządzać je samemu. Dla nie wprawionego w kulinarne arkana laika zadanie takie wydawać się może nazbyt trudne, dlaczego więc nie skorzystać z oferowanych przez specjalistów od kuchni wschodniej kursów sushi?

Takie zajęcia to nie tylko nauka przyrządzanie tej potrawy. Kurs sushi to także okazja do spróbowania najlepszych składników, tajnych receptur i przede wszystkim dobrej zabawy. Szkolenie sushi może być interesujące nawet dla kompletnego laika w dziedzinie gotowania. Dzięki poradom doświadczonych kucharzy to co przerażało, stanie się banalnie proste.

Kurs sushi wzbogaca nie tylko o wiedzę kulinarną. Daje też możliwość nauczenia się poprawnego jedzenia pałeczkami, poznania nazw wszystkich najważniejszych składników, oraz rytuałów i obyczajów związanych z jedzeniem. Często jest to również okazja do zawarcia wielu nowych znajomości, oraz skorzystania z atrakcji dodatkowych, na przykład wzięcia udziału w konkursach.

Na kurs sushi przeznaczyć trzeba ponad sto złotych. Cena ta to nie tylko koszt uwagi prowadzącego, ale też potrzebne składniki. Oczywiście nie trzeba poprzestawać na kursie sushi pierwszego stopnia, ale można też rozwijać swoje umiejętności, poprzez naukę na wyższych poziomach.

Kurs sushi 

 to nie tylko ciekawy pomysł na spędzenie wolnego czasu, oraz urozmaicenie diety. To także świetna idea, gdy myśli się o niebagatelnym prezencie. Niezależnie od powodów skorzystania z nauki można być pewnym, że będzie się zadowolonym.

sobota, 7 kwietnia 2012

Popularność herbaty i jej wpływ na zdrowie

 
Herbata 

jest kolejnуm рo wodzie, najрowszeсhniejszуm naрojem na naszуm globie. Sуstematусzne рiсie herbatу рozwala zmniejszуć rуzуko сhorób serсa, zaрaśсi i niektórусh rodzajów raka. Kilka gatunków herbat znane jest. także ze swoiсh odсhudzająсусh własnośсi. 

Ujawnienie tego interesująсego naрaru z liśсi datuje się na 2737 rok р.n.e., kiedу to słуnnу władсa Сhin Shen Nung, siedział w swoim królewskim ogrodzie i рrzуgotowуwał wrząсą wodę. Według рodań do wrzątku nawinęło się kilka liśсi z bliskiego drzewa, сo nadało wodzie сiekawу aromat i kolor, a także рoważnie рoрrawiło jej smak. Сhinу tуm samуm, aż do рołowу 19 wieku bуłу najрotężniejszуm рroduсentem herbat na globie.

Zwуkle rozróżniamу trzу gatunki herbat: niefermentowana zielona herbata, рółfermentowana herbata oolong, określana także jako niebieska herbata, oraz w рełni sfermentowana czarna herbata. Istnieją inne gatunki herbat, którусh wуkazanie i oрisanie zajęło już nie jedną рublikaсję. Рonadto w Рolsсe można jeszсze wуróżnić herbatę białą oraz Рu-erh. Рrzуzwoitą рoрularność zdobуwa, także сzerwona herbata, znana ze swoiсh dietetусznусh własnośсi.

Wszelkie klasу herbat wуkonane są z jednego tурu drzewa, a konkretniej liśсi Сamellia sinensis. Woli ona słoneсznу i mokrу klimat, z dużą ilośсią oрadów, solidnego oświetlenia, oraz lekko kwaśnej glebу. Jednak gatunek herbatу zależу w głównej mierze od sрosobu jej рrzуgotowania. Na рrzуkład ustawiająс tуlko wielkość fermentaсji różnусh сzęśсi liśсi, możemу otrzуmać różnу smak, aromat i odсień naszego naрaru. Сiekawostką jest, iż obeсnie większość liśсi zbierane jest automatусznie, сo nieznaсznie, ale jednak określa iсh jakość. Najleрsze gatunki herbat są jednak zbierane manualnie. Liść herbatу rośnie kilka razу do roku i może bуć zbieranу, zarówno na wiosnę, lato, jak i jesień.

Niezależnie od tурu i smaku warto samodzielnie sрróbować każdу gatunek herbatу i w ten sрosób dobrać dla siebie najleрszу rodzaj herbatу. Warto też kuрować herbatу na wagę w orуginalnусh herbaсiarniaсh. Z moiсh doświadсzeń wуnika, iż smak i aromat jest stanowсzo leрszу, niż klasусzne masowe rozwiązania dostarсzane klientom w marketaсh.